Apteka pod Koroną w Cieplicach

Cieplice Śląskie-Zdrój i nieśmiało wyłaniające się napisy na budynku przy ulicy Wolności 246. Jaka jest związana z nimi historia?

Budynek przy ul. Wolności 246 w Cieplicach / Fot. Marta Maćkowiak

Już śpieszę z odpowiedzią. Przed wojną numeracja była odrobinę inna i ówczesny adres kamienicy to Warmbrunnerstrasse 105, Herischdorf (część Cieplic, po wojnie zwana Malinniki). Na parterze znajdowała się Kronenapotheke – apteka prowadzona przez Konrada Tschantera.

Detal budynku przy ul. Wolności 246 / Fot. Marta Maćkowiak

Konrad urodził się 1 marca 1859 roku w Głogowie (Glogau) jako syn Johanna Karla Gottfrieda Tschantera i Marie Josephine Friederike Hoffmann, którym możemy przypatrzeć się na zdjęciach.

Z prawej: Marie Josephine Friederike Hoffmann, z lewej: Johann Karl Gottfried Tschanter, rodzice Konrada Tschantera / Źródło: Rüdiger Tschanter, Ancestry

17 marca 1903 roku poślubi w Cieplicach Śląskich-Zdroju (Bad Warmbrunn) Ellę Marthę Dänzer, ciepliczankę, córkę rentiera Gustava Dänzera i Olgi z domu Berck. Para doczeka się jednego synka, Hansa Ulricha, który urodzi się w ostatni dzień tego samego roku.
 
Konrad Tschanter będzie prowadził swoją aptekę, aż do śmierci – 30 listopada 1927 roku. Będzie miał wówczas 68 lat. Nie wiadomo jakie były dalsze losu firmy, bo Hans Ulrich, jedyne dziecko Konrada i Elli, już w 1935 roku poślubi w Breslau (Wrocławiu) swoją pierwszą żonę, Angelikę Heymann.

Akt zgonu Konrada Tschantera / Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze

Żona Konrada, Ella Martha, pozostała w Cieplicach, a dokładniej na Malinniku, gdzie żyła do 1 marca 1945, na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej, kiedy miała zażyć śmiertelną truciznę.

Źródła:

  • archiwum prywatne Marty Maćkowiak
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze
  • Rüdiger Tschanter, Ancestry

Willa Marianna przy Łabskiej w Cieplicach Śląskich-Zdroju

Różowy domek (tak go lubię nazywać) przy ulicy Łabskiej 25, kiedyś Russische Kolonie i Tannenberg 11, należał do kapitana Günthera von Kobyletzkiego. Jak każda nieruchomość w tej okolicy i ta miała swoje własne imię. Villa Marianna – zapewne nazwana na cześć żony właściciela.

Źródło: Fotopolska.eu

Sam Günther pojawia się w księgach adresowych pod tym adresem dopiero od 1927 roku, wcześniej, na liście mieszkańców z lat 1912/13 wymienieni są Georg Ander, stolarz, i Anna Szmula, wdowa po tajnym radcy sanitarnym. Ta druga musiała być dla von Kobyletzkich ważną postacią, bo pojawia się na spisie właścicieli domów z Herischdorfu, mimo, że właścicielką nie była.

Archiwalne plany budynku / Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze

Anna Szmula urodziła się około 1837 roku w Sobieszowie (Hermsdorf) jako córka dyrektora Cogho zmarłego w Karpaczu (Krummhübel) i Minny z domu Tresttin, która zmarła w miejscowości Orzesze (Orzesche). 20 października 1857 roku 20-letnia Anna poślubiła 9 lat starszego Karla Szmulę w Toszku, niemieckim Tost, mieście położonym na Górnym Śląskim.
 
Nowożeńcy zamieszkali w Zabrzu czyli Hindenburgu, gdzie 23 sierpnia 1858 roku urodziło się ich pierwsze dziecko – Erich Rudolf Szmula, a następnie praktycznie co rok szóstka kolejnychAlice Anne Hedwig Valeria, Lothar Carl Julius Dankwart Moritz, Carl, Margaritta, Walther Carl i Guenther. Wszystkie ochrzczone w rzymskokatolickim kościele Św. Andrzeja w Zabrzu.
 
Karl Szmula, mąż Anny, zmarł 27 grudnia 1890 roku. Ich najmłodsze dziecko miało wówczas ukończone 21 lat, a starsze prawdopodobnie opuściły już dom rodzinny. Prawdopodobnie mniej więcej w tym czasie postanowiła wrócić w rodzinne strony – w Karkonosze, wtedy Riesengebirge. Zamieszkała w Villa Marianna przy Russische Kolonie 11 (potem Tannenberg) i żyła tam do śmierci 6 lutego 1918 roku. Odeszła w wieku 81 lat.

Akt zgonu Anny Szmuli / Źródło: Landesarchiv Berlin

W księdze adresowej z 1927 roku roku pojawia się tu kolejna ciekawa postać – Georg Johannes Schroeder, fotograf z Podgórza (Dittersbach), jak również wydawca pocztówek fotograficznych. Georg do 1913 roku fotografował głównie panoramy Wałbrzycha (Waldenburg) i okoliczne miejscowości, później przeniósł swoją działalność w Karkonosze i możemy do dziś podziwiać jego fotografie również z tego regionu.

Fotografia Georga Johannesa Schroedera, jednego z mieszkańców Villi Marianna / Źródło: Polska.org.pl

W latach 30 XX wieku w Villa Marianna mieszkali również Ernst Wagner, emerytowany nadleśniczy, wdowa Walli Ullrich, Gertrud Goebel i Elrfriede Naefe.

Współczesny widok budynku, na zdjęciu z lewej oficyna służbowa / Fot. Marta Maćkowiak

Źródła:

  • Polska-org.pl
  • Landesarchiv Berlin
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze
  • Fotopolska.eu
  • archiwum prywatne Marty Maćkowiak

Zajazd zur Eisenbahn w Piechowicach (Petersdorf)

Przy ulicy Przemysłowej 6 w Piechowicach (Petersdorf) znajdował się zajazd Zur Eisenbahn, który w latach 30 XX wieku wieku prowadziło małżeństwo Deckwerthów – Emil i Elsa. Po śmierci Emila stery nad restauracją przejęła Elsa, dla której świat gospod i zajazdów był znany już od dziecka.

Zajazd Zur Eisenbahn / Źródło: Polska-org.pl

Para pobrała się 12 marca 1928 roku w Piechowicach, Emil Deckwerth, kierownik restauracji, urodził się 24 grudnia 1897 roku w Osiecznicy (Wehrau kreis Bunzlau), Elsa Walter z domu Werner, także restauratorka, 5 lat starsza wdowa, pochodziła ze Szklarskiej Poręby (Schreiberhau), gdzie urodziła się 9 stycznia 1892 roku. Poprzedni ślub Elsy odbył się 15 grudnia 1913 roku w Szklarskiej Porębie. Jej pierwszy mąż, Richard Adolf Kurt Walter, zajmował się piwowarstwem i mieszkał w Cieplicach (Warmbrunn). Był synem inspektora gospodarczego Adolfa Waltera i Marie Lonny z domu Frommhold pochodzących z Legnicy (Liegnitz), którzy osiedli w Jeleniej Górze (Hirschberg).

Z lewej strony pierwsza strona pierwszego aktu ślubu Elsy Werner; z prawej – pierwsza strona aktu ślubu Elsy Werner i Emila Deckwertha / Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze

Z aktu ślubu wynika, że Elsa była córką Hermanna Juliusa Wernera, restauratora ze Szklarskiej Poręby, i Anny Marii z domu John. Stary Werner był właścicielem Werner’s Gasthaus, gospody, na której miejscu znajduje się dziś Muzeum Ziemi Juna (Jeleniogórska 9, Szklarska Poręba, budynek spłonął w 2015 roku i został odbudowany). Co ciekawe, oryginalny budynek miał ponad 300 lat i stał na fundamentach dawnej strażnicy. Znajdowała się tam tak zwana Karczma Głodowa, związana z okresem wielkiego głodu. Za prace publiczne jak np. budowa górskiej drogi wzdłuż rzeki Kamiennej, robotnicy mogli otrzymać między innymi bochenek chleba wypiekany na miejscu.

Gospoda Wernera / Źródło: Polska-org.pl

Hermann Werner, jak podaje akt zgonu, rodem z Barcinka (Berthelsdorf), zmarł 3 października 1922 roku w wieku 74 lat w domu numer 681 w Szklarskiej Porębie Górnej. Po śmierci Hermanna, restaurację przejął Paul Kulas, restaurator mieszkający w Pobiednej (Meffersdorf) w domu numer 30.

Akt zgonu Emila Deckwertha / Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze

Wracając do Piechowic i Elsy – jej drugi mąż, Emil Deckwerth, zmarł 14 października 1936 roku w szpitalu św. Jadwigi w Cieplicach Śląśkich-Zdroju (Bad Warmbrunn) w wieku 55 lat. Elsa prowadziła zajazd Zur Eisenbahn jeszcze conajmniej do 1939 roku, bo z tego roku zachowała się dokumentacja Biura Informacyjnego W. Schimmelpfeng. Nie wiadomo, czy mieli dzieci, ani czy Elsa przeżyła wojnę.

Zajazd Zur Eisenbahn, źródło: Polska-org.pl

Dziś budynek pełni funkcję mieszkalną. Może ktoś wie czy po wojnie działała tutaj również jakaś restauracja? Dajcie znać!

Współczesny widok budynku, w którym znajdował się zajazd Zur Eisenbahn / Fot. Marta Maćkowiak

Źródła:

  • Polska-org.pl
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu oddział w Jeleniej Górze
  • archiwum prywatne Marty Maćkowiak

Wiera Pupko – niedoszła Miss Judaea i szlifierka diamentów

Pamiętacie konkurs piękności Miss Judaea, który odbył się w Polsce w 1929 roku? Pytaliście o losy kandydatek, zwłaszcza czy udało im się przeżyć wojnę. Wiele z nich zgłosiło pod pseudonimem co zdecydowanie utrudnia poszukiwania, na szczęście nie wszystkie, więc można było coś poszperać. Mnie w szczególności zaintrygowała Wiera Pupko, zwłaszcza jej kostium i wężowy loczek, więc postanowiłam zacząć od niej.

Wiera Pupko, zdjęcie z wyborów do konkursu piękności w „Naszym Przeglądzie”, rok 1929

Już na początku natknęłam się się na informację, że Wiera z „niezależnych od niej przyczyn” zmuszona była jednak wycofać się z udziału w konkursie. Jakie to były przyczyny? Nie wiadomo. Może kwestie rodzinne, zdrowotne, a może szykujący się wyjazd.

Wiera, nazywana pieszczotliwie przez krewnych Wieruszką, urodziła się w 1907 roku w Lidzie, jako córka Isaaca Pupko i Marii z domu Trakiner. Niedługo po jej narodzinach rodzina przeprowadziła się do Wilna, a po pierwszej wojnie światowej do Warszawy. Według wspomnień jej kuzynki, Irene Newhouse Pupko, rodzice wysłali ją do Belgii gdzie miała się uczyć poradnictwa zawodowego. Sami zaś utknęli w Warszawie, skąd w sierpniu 1941 roku Wiera otrzyma ostatnią pocztówkę napisaną przez ojca.

Od lewej: Wiera Pupko z nieznaną osobą,
Maria Pupko z domu Trakiner, matka Wiery
Isaac Pupko, ojciec Wiery
zdjęcia z kolekcji rodzinnej Irene Newhouse nee Pupko

Ostatnia kartka, którą Wiera otrzymała od ojca z getta warszawskiego / Źródło: kolekcja rodzinna Irene Newhouse nee Pupko

Gdy zaczęły się deportacje Żydów z Belgii, Wieruszce udało się uciec na Kubę, gdzie zajęła się szlifowaniem diamentów.
 
Ale jak to? Na Kubie? W czasie wojny i bez specjalistycznego wykształcenia? Okazuje się, że w czasie wojny Kuba przyjęła 6000 żydowskich szlifierzy diamentów i ich krewnych uciekających z Belgii, a wśród nich znalazła się też Wiera.

Lista pasażerska z Hawany do Miami, Wiera Pupko jest ostatnia na liście.

3 maja 1948 roku przybyła do Stanów Zjednoczonych, gdzie poślubiła Emila Turnheima i zaczęła nowe życie. Według wspomnień Irene, Wiera interesowała się życiem swoich krewnych, ale niechętnie wracała pamięcią do przeszłości. Na próby rozmowy i na zadawane pytania o przedwojenne życie, odpowiadała: „Powinno Ci wystarczyć, że tak mówię”. Gdy Irene zaczynała notować, Wiera milkła i czekała aż ta odłoży długopis. W końcu Irene i jej matka znalazły na nią sposób – przekupując ją ulubionymi muffinkami z mąki kukurydzianej.

 
Wiera Turnheim Pupko zmarła w Nowym Jorku w 1989 roku.

Źródła:

  • Kolekcja rodzinna Irene Newhouse nee Pupko
  • Polona.pl

Baraschheim – historia Domu Dziecka Dąbrówka w Jeleniej Górze

Co łączy budynek w Cieplicach Śląskich-Zdroju w Jeleniej Górze z domem towarowym Feniks we Wrocławiu?
dom dziecka dąbrówka w jeleniej górze

Dom Dziecka Dąbrówka w Cieplicach Śląskich-Zdroju / Fot. Marta Maćkowiak

Otóż pod koniec XIX wieku bracia Georg i Artur Barasch kupili budynek z restauracją i parkiem krajobrazowym znajdujący się na wzniesieniu nazywanym Weinberg (Winna Góra), dziś przy ulicy Podgórzyńskiej 6. 

W 1879 roku wzgórze należało do Beaty Oertel. Jej córka, Paulina Fuchs, sprzedała grunt Panu Kumsowi, który zbudował budynek z restauracją o nazwie Offaschänke i założył park krajobrazowy. Następnie całość miała zostać wydzierżawiona kelnerowi o nazwisku Schmidt, a pod koniec XIX wieku sprzedana braciom Barasch, właścicielom domu towarowego Warenhaus Gebrüder Barash w Breslau (dziś dom towarowy Feniks we Wrocławiu).

Baraschowie dokonali gruntownego remontu i założyli dom wypoczynkowy dla swoich pracowników o nazwie Baraschheim.

Georg i Artur urodzili się w żydowskiej rodzinie w Ścinawie (Steinau an der Oder). Ich pierwszym wspólnym i owocnym biznesem była sprzedaż pasty do butów Baratol w rodzinnym mieście. Sukces zachęcił ich do rozszerzenia działaności i w 1896 roku otworzyli sklep we Wrocławiu (Breslau), w 1904 wybudowali dom towarowy Warenhaus Gebrüder Barash (dziś dom handlowy Feniks), a przed I wojną światową mieli już sieć domów towarowych w całych Niemczech.
Bracia Barasch

Georg i Arthur Barasch / Źródło: Erholungsheim Barasch bei Warmbrunn im Riesengebirge. (Polona)

Jak wyglądał pobyt w Baraschheim?

Pracownicy Artura i Georga mogli bezpłatnie korzystać z ośrodka od maja do września, a pobyt zależał od stażu pracy – od 5 dni do 4 tygodni. Dojazd w obie strony oraz wyżywienie również był opłacony.

Syn Artura, Werner Barasch, wspomina: „Tata kupił sanatorium w górach, w Cieplicach Śląskich- Zdroju, gdzie wszyscy pracownicy domu towarowego Baraschów mogli podczas corocznego urlopu korzystać z wszelkich wygód i darmowego wyżywienia. Był to wyjątkowy dodatek do pensji. Tata był dumny z tego, że mógł im to zaoferować”.

 

Budynek Baraschheim
Wnętrze Baraschheim
Wnętrze Baraschheim
Wnętrze Baraschheim
Wnętrze Baraschheim

Wnętrza Baraschheim / Źródło: Erholungsheim Barasch bei Warmbrunn im Riesengebirge. (Polona)

Około 1920 roku posiadłość od Baraschów odkupił Eugen Füllner, właściciel fabryki maszyn papierniczych w Cieplicach, a w 1930 roku właścicielem został Friedrich Grössler, który dom wypoczynkowy nazwał Eichenhof. W 1934 znajdowała się tam szkoła sportowa, od 1935 funkcjonował na tym terenie garnizon wojska. Zespół nosił też przez jakiś czas nazwę Das Deutsche Heim.

Po dojściu nazistów do władzy Georg Barasch uciekł z żoną i synem do Szwajcarii, a potem do Ekwadoru. Artur zginął w Auschwitz 6 listopada 1942 roku, jego żonie i synowi szczęścliwie udało się przeżyć. Przed ich willą przy Wissmannstrasse 11 w Berlinie wmurowano Stolperstein, czyli kamień pamięci. Potomkowie braci Barasch żyją w Stanach Zjednoczonych oraz Ameryce Południowej.

Od czasów powojennych do 1961 roku mieścił się tutaj dom wczasowy Związku Nauczycielstwa Polskiego, a od 1961 roku do dziś w budynek funkcjonuje jako Dom Dziecka Dąbrówka.

Źródła:

  • Przewodnik po żydowskim Dolnym Śląsku, region jeleniogórski, Tamara Włodarczyk
  • Polona.pl
  • Polska-org.pl

Rodzina Engel z Cieplic Śląskich-Zdroju

W budynku przy Hermsdorferstrasse 2 w Bad Warmbrunn, czyli dzisiaj przy Placu Piastowskim 31 w Cieplicach Śląskich Zdroju mieszkała rodzina Engel. Na górze znajdowały się mieszkania, na dole zaś Joseph Engel, żydowski kupiec z Rawicza (Rawitsch), prowadził sklep z tekstyliami założony w 1868 roku. Jego żona nazywała się Johanna z domu Wermer i pochodziła z Ziębic (Münsterberg).
Zdjęcie kamienicy w Cieplicach

Kamienica przy pl. Piastowskim 31 w Cieplicach Śląskich-Zdroju / Fot. Marta Maćkowiak

Joseph i Johanna doczekali się 7 dzieci, dwóch synów Waltera i Otto (pierwszy umrze mając roczek, drugi przejmie po ojcu tekstylny biznes) oraz pięciu córek: Gertrud, Rosalie, Elsy, Henrietty, Margarethe i Pauli.

Otto i jego niezamężna siostra, Elsa, mieszkali w cieplickim mieszkaniu do wojny, pozostałe siostry wyszły za mąż i przeprowadziły się do większych miast: Henriette, poślubiła Siegmunda Schiftana, z którym zamieszkała we Wrocławiu (Breslau), Rosalie przeprowadziła się do Żytawy (Zittau) z mężem, Hermannem Seilerem, Gertrud z Gustavem Schlesingerem oraz Paula z Willym (Wilhelmem) Engelem zamieszkały w Berlinie. Tam przeprowadziła się również Margarethe, o której wiadomo najwięcej. 6 lutego 1906 roku poślubiła Georga Bascha, weterynarza z Wolsztyna (Wollstein), z którym zamieszkała przy Grosse Frankfurter Strasse 118 (dziś Karl-Marx-Allee). 7 sierpnia 1907 roku urodził się ich pierwszy syn Martin.

Zdjęcia z kamienicy przy pl. Piastowskim 31 w Cieplicach Śląskich-Zdroju / Fot. Marta Maćkowiak

Reklama sklepu Josepha Engela

Reklama sklepu Josepha Engela w Warmbrunner Nachrichten z 1910 roku

Podczas I wojny światowej Georg Basch postanowił zgłosić się ochotnika do wojska jako weterynarz, zostawiając tym samym Margarethe samą na cztery bolesne lata. W 1915 roku zmarł jej ojciec, a dwa lata straciła synka, Martina, który podczas pobytu w Cieplicach zmarł z powodu zatrucia krwi.
 
Georg wrócił z wojny jako oficer odznaczony Żelaznym Krzyżem. Kontynuował pracę weterynarza, już w 1918 uroku razem z Margarethe doczekali się córeczki Ilse, a dwa lata później syna Josefa Martina. W wyniku kryzysu gospodarczego życie stało się trudne finansowo i żeby utrzymać dotychczasowy poziom życia, Georg musiał dodatkowo przeprowadzać kontrole zwierząt rzeźnych i mięsa w pobliskiej rzeźni miejskiej czego jako miłośnik zwierząt nie mógł znieść.
 
Margarethe natomiast pomagała mu we wszystkim. Ich córka, Ilse, wspominała potem:
 
„Moja mama pomagała w praktyce weterynaryjnej w Berlinie, wieczorami pisała raporty i faktury, lubiła słuchać, jak mój ojciec grał dla relaksu na pianinie, wiolonczeli lub flecie. Miała czas i cierpliwość dla wielu ludzi, aby złagodzić ich problemy. Koleżanka ze szkoły z problemami małżeńskimi została od razu zaproszona do nas na jakiś czas. Zimą przynosiła węgiel biednemu szewcowi. Odwiedzała chorych na gruźlicę w sanatoriach. Żartobliwie nazywali ją pielęgniarką środowiskową”.

Pierwsza strona aktu ślubu Margarethe Engel z dopiskiem dotyczącym przyjęcia imienia Sara zgodnie z nazistowską ustawą, o której pisałam tutaj / Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu

29 sierpnia 1930 roku Georg zmarł w wyniku choroby nerek. Praktykę trzeba było wydzierżawić. W listopadzie samego roku zmarła również matka Margarethe, Johanna, która mieszkała w Cieplicach.
 
Gdy naziści doszli do władzy, Margarethe Basch przeniosła się na Sybelstraße 18 w dzielnicy Charlottenburg w Berlinie. Jej syn, Josef, uciekł do Londynu, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Córka Ilse zostałą w Berlinie. Poślubiła projektanta wnętrz Wernera Rewalda i udało jej się przeżyć wojnę w ukryciu.
 
Margarethe Basch mieszkała nadal w mieszkaniu przy Sybelstrasse ze swoją siostrą Paulą i jej mężem Wilhelmem. On zmarł na miejscu 19 maja 1941 roku, a niecały rok później, 13 stycznia 1942 roku, obie siostry zostały deportowane do getta w Rydze. Ilse otrzymała ostatni znak od matki 23 listopada 1943 roku. Z transportu przeżyło 15 osób, Margarethe Basch i jej siostra Paula nigdy nie wróciły. Ich siostra Elsa została zamordowana w Theresienstadt w 1942 roku, nie wiadomo, co stało się z pozostałym rodzeństwem – Otto, Hedwig, Henriette i Gertrud.
 
Przed domem przy Sybelstrasse w Berlinie umieszczono Stolpersteine, kamienie upamiętniające Margarethe i Paulę.
 
Córka Margarethe, Ilse Rewald, zmarła w 2005 roku.
Drzwi do kamienicy przy Sybelstrasse 18 w Berlinie
Stolpersteine upamiętniający Paulę
Stolpersteine upamiętniający Margarethę

Drzwi do kamienicy przy Sybelstrasse 18 w Berlinie i stolpersteine upamiętniające Margarethe i Paulęc/ Źródło: stolpersteine-berlin.de

 

Źródła:

  • stolpersteine-berlin.de
  • Landesarchiv Berlin
  • Archiwum Państwowe we Wrocławiu

 

Symbole na żydowskich nagrobkach – co oznaczają?

Na cmentarzach żydowskich można zauważyć nie tylko powtarzające się motywy inspirowane światem roślin i zwierząt, ale również przedmioty związane z religią czy zawodem. W poniższym artykule opowiem jakie mają znaczenie i co można z nich wyczytać.
cmentarz żydowski

Stary cmentarz żydowski przy ulicy Ślężnej we Wrocławiu / Fot. Marta Maćkowiak

Cmentarz żydowski

Cmentarz w tradycji żydowskiej zajmuje bardzo ważne miejsce i już samo nazewnictwo wiele na ten temat mói: bejt kwarot (dom grobów), bejt olam (dom wieczności), bejt chajim (dom życia) czy w jidysz jako gute ort (dobre miejsce). W języku polskim stosuje się czasem nie do końca poprawną nazwę kirkut, która pochodzić ma od niemieckiego Kirchhof, oznaczającego dziedziniec lub cmentarz przykościelny, lub Kirchgut, oznaczającego własność kościelną.
 
W tradycji żydowskiej nienaruszalność grobów jest niezwykle ważna. Według przekazu Talmudu zabrania się przenoszenia zmarłych z miejsca, w którym pozostali pochowani, a ich ciała oczekują nadejścia czasów mesjańskich. Miejsce pochówku jest wieczne (nie funkcjonuje likwidacja grobu w przypadku nieuiszczenia opłaty za miejsce), nie wolno grobów otwierać ani zabierać z nich ziemi, aby nie naruszać spokoju zmarłego, a ekshumacje zdarzają się bardzo rzadko i wymagają zgody rabina.

Typy żydowskich nagrobków

Wymienia się trzy typy tradycyjnych żydowskich nagrobków:

  1. Macewa, czyli po hebrajsku pomnik. Najczęściej spotykana forma nagrobka, czyli pionowo ustawiona płyta z inskrypcjami.
  2. Ohel czyli po hebrajsku namiot. Forma przypominająca kaplicę była wznoszona zazwyczaj dla cadyków, w środku znajdowały się płyty nagrobne członków ich rodziny. Ohel miał dodatkowo ochraniać grób oraz odwiedzających grób. Składano w nim też kwitełech czyli prośby o wstawiennictwo zapisane na niewielkich karteczkach.
  3. Nagrobek tumbowy czyli przypominający sarkofag pełniący funkcję dekoracyjną, ponieważ ciało i tak spoczywało w ziemi. Na taką formę natknęłam się na cmentarzu żydowskim w Kłodzku.

Odwiedzając cmentarze żydowskie, zwłaszcza w większych miastach, możemy zauważyć także przykłady nagrobków nawiązujących do stylistyki chrześcijańskiej, które stawiała bardziej zasymilowana część społeczności.

Nagrobek na cmentarzu żydowskim w Kłodzku

Nagobek tumbowy na cmentarzu żydowskim w Kłodzku / Fot. Marta Maćkowiak

Symbole

Macewa potrafi być niezwykłym źródłem informacji o pochowanej osobie. Z inskrypcji możemy wyczytać nie tylko datę urodzenia i zgonu, hebrajskie imię, imię ojca czy małżonka. Dzięki różnym symbolom i zdobieniom, które wykształciły się w efekcie biblijnego zakazu przedstawiania postaci ludzkiej, możemy nieraz określić cechy danej osoby, jej imię, zawód czy zainteresowania. 
  • Złamane drzewo, kwiat lub świeczka oznacza przedwczesną, tragiczną śmierć.
  • Dzban lub misa pojawia się na grobach potomków Lewiego.
  • Dłonie złączone w geście błogosławieństwa oznaczają osoby z pochodzące z kapłańskiego rodu Arona (kohenów).
  • Dłoń wrzucająca monetę do puszki ofiarnej lub skarbonka, oznacza osobę dobroczynną.
  • Korona oznacza mędrca, rabina, osobę pobożną, uczoną, darzoną niezwykłym szacunkiem.
  • Świece lub świecznik często symbolizuje kobietę, bo jednym z obowiązków religijnych kobiet jest zapalanie i błogosławienie świec w wieczór szabatu.
  • Książki i otwarta szafa z książkami oznaczają rabina, sofera, który przepisuje święte księgi, osobę uczoną w Torze i Talmudzie.
Zwierzęta pojawiające się na grobach odnoszą się często do imienia zmarłej osoby albo pokolenia, z którego pochodziła. Na przykład Arie po hebrajsku i Lejb w jidysz oznaczają dosłownie lwa i analogicznie:
  • lew (Arie, Lejb, Leon, pokolenie Judy, również symbol potęgi i wyzwolenia) 
  • jeleń (Cwi, Hersz, pokolenie Naftalego)
  • wilk (Zeew, Wolf)
  • niedźwiedź (Dow, Ber, pokolenie Benjamina)
  • ptak (Cypora, Fajga)
  • owca (Rachela)
Możemy spotkać się także z istotami mitycznymi. Jednorożec oznacza zbawienie i człowieka sprawiedliwego, wąż połykający swój ogon znany także jako uroboros oznacza wieczność i nieśmiertelność duszy, ale symbolizuje też Lewiatana, którego mięso spożywać będą Sprawiedliwi po przyjściu Mesjasza.
Złamane drzewo na nagrobku

Stary cmentarz żydowski przy ulicy Ślężnej we Wrocławiu / Fot. Marta Maćkowiak

Zdarzają się także uniwersalne motywy odnoszące się do śmierci, które nie są wywodzą się z kultury żydowskiej. Na przykład klepsydra ze skrzydłami przypominająca o upływie czasu czy motyl, który symbolizuje duszę ulatującą do nieba.
 
Na niektórych nagrobkach znajdziemy także symbole odnoszące się do zawodów –  wąż Eskulapa znajdziemy na macewie lekarza, instrument u muzyka, a hełm będzie zdobić grób dzielnego żołnierza. 
Hełm na nagrobku

Stary cmentarz żydowski przy ulicy Ślężnej we Wrocławiu / Fot. Marta Maćkowiak

Podstawowe inskrypcje

Na samej górze macewy najczęściej zobaczymy dwie hebrajskie litery פנ będące skrótem od „po nikbar” czyli „tu spoczywa”.

Nagrobek na cmentarzu żydowskim we Wrocławiu

W środkowej części dowiemy poznamy imię i nazwisko pochowanej osoby oraz imię ojca, niekiedy również zawód informację na temat małżonka. Następnie przeczytamy elementy laudacji oraz poznamy datę urodzenia i śmierci, czasem również miejsce obu wydarzeń. 

Na samym końcu inskrypcji znajdują się najczęściej litery ת.נ.צ.ב.ה będące abrewiacją od „niech jego dusza będzie związana w węzeł życia” albo „niech jego dusza będzie włączona w wieniec życia”.

Kamienie na nagrobkach

Uważa się, że kamień symbolizuje trwałą pamięć o zmarłym, natomiast sama geneza zwyczaju kładzenia kamyków na nagrobkach nie do końca została wyjaśniona. Prawdopodobnie pochodzi z czasów, w których Żydzi chowani byli na pustyni, a grób zabezpieczało się kamieniami  przed dzikimi zwierzętami. Według innej teorii w czasach, gdy ludzie chowani byli w przydrożnych kurhanach, każda przechodząca osoba, miała obowiązek dołożyć od siebie kamyczek.

Źródła:

Pensjonat Wilhelmshöhe w Cieplicach Śląskich-Zdroju

Przy ulicy Ludwika Hirszfelda 15 znajduje się jeden z najbardziej niezwykłych budynków na Malinniku (Herischdorf), wsi przyłączonej w 1941 roku do Cieplic Śląskich-Zdroju (Bad Warmbrunn). Dwa zjawiskowe budynki zlokalizowane na małym wzgórzu popadające w ruinę, przed wojną należały do cesarskiego posła, Ludwiga Raschdaua. W willi niżej ulokowanej dostępnej od ulicy PCK 12 Ludwig mieszkał, w tej drugiej z wieżą – funkcjonował pensjonat z restauracją Wilhelmshöhe.
Willa w Cieplicach

Widok willi Wilhelmshöhe od ulicy Ludwika Hirszfelda / Fot. Marta Maćkowiak

Ludwig Rashdau aka Müller

Louis Alfred znany jako Ludwig Raschdau urodził się 29 września 1849 roku w mieszczańskiej rodzinie w Rybniku jako syn Eduarda Mullera z Puttbus w Rugii i Marii z domu Brus z Bad Landeck, dzisiejszego Lądka Zdroju.
 
Ludwig był człowiekiem niezwykle ambitnym. Studiował prawo i języki orientalne we Wrocławiu, Heidelbergu i Paryżu. Karierę zawodową zaczął od tłumaczeń dyplomatycznych, a później piął się już tylko wyżej. Od 1879 roku był konsulem w Smyrnie, do 1882 roku wicekonsulem w Aleksandrii w Egipcie. Mieszkał w Nowym Jorku i w Hawanie, a od 1886 roku stał się członkiem sztabu Bismarcka w Berlinie i jednym z bliższych doradców do spraw polityki zagranicznej. Był też jednym z głównych wrogów „szarej eminecji”, Friedricha von Holsteina. Piastował funkcję posła cesarskiego, był prawnikiem, dyplomatą i prezesem Towarzystwa Niemiecko-Azjatyckiego oraz Centralnego Biuro Badań nad Przyczynami Wojny.

Ludwig Raschdau / Źródło: Wikipedia

Ślub z baronową

23 września 1889 roku Raschdau poślubił w Berlinie 7 lat starszą zamożną baronową Christine von Magnus, córkę berlińskiego chemika Heinricha Gustava Magnusa, wcześniej związaną ze swoim kuzynem, bankierem Victorem von Magnusem. Po przejściu na emeryturę zamieszkali razem w Herischdorfie, czyli dzisiejszym Malinniku.
 
Christine zmarła w domu przy Stonsdorferstrasse 6 (ulicy Krośnieńskiej) 4 sierpnia 1936 roku w wieku 93 lat. Ludwig ostatnie lata życia spędził w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf mieszkając przy Lietzenburgerstrasse 28. Zmarł w szpitalu Elisabeth Klinik 19 sierpnia 1943 roku w tym samym wieku co jego zmarła 7 lat wcześniej żona – przeżywszy 93 lata.

Akt zgonu Christine Raschdau / Źródło: Landesarchiv Berlin

Akt zgonu Ludwiga Raschdaua / Źródło: Landesarchiv Berlin

Po wojnie wille należały do Polskiego Czerwonego Krzyża i funkcjonował tu ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy. A dziś? Widok łamie serce.

Widok willi Wilhelmshöhe od ulicy Ludwika Hirszfelda / Fot. Marta Maćkowiak

Widok na willę Wilhelmshohe w Cieplicach

Widok na willę dawniej / Źródło: Fotopolska.eu

Rozalia Saulson – autorka pierwszego przewodnika po Sudetach w języku polskim

Czy wiecie, że w 1850 roku powstał pierwszy przewodnik po Sudetach napisany w języku polskim? Co więcej, napisała go kobieta, polska Żydówka, „gorąca patryotka”.
Dom Marysieńka w Cieplicach

„Marysieńka” przy pl. Piastowskim 33 w Cieplicach Śląskich-Zdroju, gdzie Rozalia Saulson pisała przewodnik / Fot. Marta Maćkowiak

Rozalia Saulson z domu Feliks

Rozalia Saulson, bo o niej mowa, urodziła się w 1807 roku w Łasku jako córka lekarza Abrahama Judy Feliksa i Fajgi Filipiny z domu Enoch, córki lekarza z Wieruszowa. Rozalia miała jeszcze siostrę Hannę, a rodzina mieszkała na rynku w Łasku w domu pod numerem 60.

Rozalia dwa razy wyjdzie za mąż. 1 listopada 1826 w Łasku poślubi Jakuba Juliusza Pauliego, lekarza z Kępna, z którym po dwóch latach się rozwiedzie. Jej drugim mężem będzie Mikołaj Saulson, kupiec z Warszawy. Tam Rozalia zamieszka, będzie charytatywnie edukować dzieci żydowskie i rozwijać się na polu pisarskim – zwłaszcza w języku polskim, który traktowała jako swój ojczysty.

Pobyt w Cieplicach (Warmbrunn)

W 1849 roku, prawdopodobnie ze względów zdrowotnych, Rozalia przyjechała do Warmbrunn, czyli Cieplic Śląskich-Zdroju, gdzie spędziła 3 miesiące w pensjonacie Verein – dzisiejszej Marysieńce przy pl. Piastowskim 33. Podczas tego pobytu napisała wspomniany przewodnik „Warmbrunn i okolice jego w 38 obrazach zebranych w 12 wycieczkach przez Pielgrzymkę w Sudetach”.

Pierwsza strona przewodnika Rozalii Saulson „Warmbrunn i okolice jegow 38 obrazach zebranych w 12 wycieczkach przez Pielgrzymkę w Sudetach” /Źródło: Polona.pl

Mąż Rozalii, Mikołaj (Mordechaj) Saulson, syn Jehudy Lejba, zmarł w Warszawie 10 czerwca 1858 roku i został pochowany w Warszawie na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej.

Rok później w Kurjerze Warszawskim pojawia się wzmianka o odejściu Mikołaja z informacją, że rodzina mieszkała przy ulicy Leszno, natomiast według taryfy z 1839 roku – Mikołaj Saulsohn mieszkał przy ulicy Franciszkańskiej 12 (numer hipoteczny 1811).

Nagrobek Mikołaja Saulsona w Warszawie

Nagrobek Mikołaja Saulsona na cmentarzu żydowskim w Warszawie / Źródło: Fundacja Dokumentacji Cmentarzy Żydowskich w Polsce

Kurjer Warszawski 11.06.1859 

Podobno ze względu na działalność propolską Rozalia musiała opuścić Warszawę i zamieszkała w Krakowie u swojej siostry, Anny Kirszbaum, przy pl. Szczepańskim 2.
 
Saulsonowa zmarła 4 grudnia 1896 roku w wieku 89 lat i została pochowana prawdopodobnie na cmentarzu żydowskim przy ul. Miodowej – niestety macewa nie zachowała się.
 
Na budynku „Marysieńki” znajduje się dziś tablica upamiętniająca powstanie przewodnika – o autorce dzieła nie ma natomiast ani słowa. Może dałoby radę to zmienić?
Myślę, że Rozalia zasługuje na to, żeby świat o niej usłyszał ☺️
Tablica upamiętniająca powstanie przewodnika

Tablica upamiętniająca powstanie przewodnika na budynku „Marysieńka” w Cieplicach Śląskich-Zdroju / Fot. Marta Maćkowiak

Źródła:

  • Rybińska Agata, Rozalia Saulsonowa – pomiędzy kulturą żydowską, niemiecką i polską
  • Słownik Biograficzny Ziemi Jeleniogórskiej

Historia Mathilde Buttermilch z Jeleniej Góry

Dzisiejszą bohaterką jest Mathilde Buttermilch – kolejna z siedmiu osób, których nagrobki zachowały się na cmentarzu żydowskim w Jeleniej Górze i których życiorys pragnę przybliżyć. I będzie to opowieść nie tylko o Mathilde, a i o jej wnuczku, który sławę zyskał dopiero w wieku 100 lat. Tak więc jeśli zdarzy Wam się pomyśleć, że jesteście na coś za starzy – przypomnijcie sobie historię Hansa. Ale wróćmy pierw do jego babci.

Nagrobek Mathilde Buttermilch w Jeleniej Górze

Nagrobek Mathilde Buttermilch na cmentarzyu żydowskim w Jeleniej Górze / Fot. Marta Maćkowiak

Mathilde Buttermilch z domu Salisch

Mathilde zmarła 1 lutego 1920 roku w Jeleniej Górze (wówczas Hirschberg) w mieszkaniu przy Langstrasse, czyli dzisiejszej Długiej, w wieku 74 lat. Urodziła się w Kamiennej Górze (Landeshut) jako córka handlarza Simona Salischa i Minny z domu Buttermilsch
 
Akt zgonu Mathilde Buttermilch

Akt zgonu Mathilde Buttermilch / Źródło: Landesarchiv Berlin

12 września 1876 roku poślubi w Jeleniej Górze Alexandra Buttermilcha, handlarza rodem z Lissy, czyli Leszna, syna nieżyjących już Jakuba Buttermilcha z Landeshut (Kamiennej Góry) i Coline z domu Gottstein, mieszkającej w Lesznie przed śmiercią. Biorąc pod uwagę, że nazwisko panieńskie matki Mathilde brzmiało Buttermilch i pochodziła z Lissy, jest duże prawdopodobieństwo, że małżonkowie byli pewnym pokoleniu spokrewnieni.

Alexander i Mathilde zamieszkali w mieszkaniu kamienicy przy Placu Ratuszowym 34 (Markt 34), które pozostanie już ich domem do śmierci. Alexander odejdzie pierwszy, bo 3 marca 1907 roku.

Plac Ratuszowy 34 w Jeleniej Górze / Źródło: Polska-org.pl

Ale cofnijmy się jeszcze o 29 lat; 5 maja 1878 urodzi się Elsa, córeczka Mathilde i Alexandra. Będzie mieszkała z rodzicami do 26 roku życia, kiedy postanowi poślubić  Maxa Kaufmana, syna Nathana Keilsona i Emilli z domu Mosessohn, handlarza mieszkającego w Bad Freienwalde,
 
Tam też zamieszkają i będą prowadzić sklep z bielizną i doczekają się dwójki dzieci – dziewczynki i chłopczyka, o którym zaraz będzie mowa.
Akt ślubu Maxa Keilsona i Elsy Buttermilch

Akt ślubu Maxa Keilsona i Elsy Buttermilch / Źródło: Landesarvchiv Berlin

Hans Keilson – niezwykły stulatek

Hans Keilson, syn Elsy i Maxa, urodził się w 1909 roku. Był lekarzem z pisarskim zacięciem i w 1933 roku wydał swoją pierwszą książkę. Niestety już kilka miesięcy później znalazła się na liście książek zakazanych przez III Rzeszę.
 
Niedługo potem, ze względu na pochodzenie, został pozbawiony możliwości wykonywania zawodu jako lekarz i utrzymywał się jako nauczyciel sportu i muzyk. W 1936 roku Hans razem z żoną Gertrude uciekli do Holandii, gdzie on się ukrywał, a ona, katoliczka, urodziła ich córeczkę, podając, że ojcem jest „niemiecki żołnierz”.
 
Cała trójka przeżyła. Również siostra, która wyemigrowała do Palestyny. Ich rodzicom niestety się nie udało. Fakt, że ojciec uważał się za niemieckiego patriotę i był nagrodzony Żelaznym Krzyżem za zasługi w I wojnie światowej – nie uchronił go i jego żony przed śmiercią w Auschwitz.
 
Hans nigdy nie pogodził się z tą bolesną stratą i całe życie poświecił pracy z osieroconymi żydowskimi dziećmi cierpiącymi na powojenne traumy. W międzyczasie nadal pisał poezję i nowele, a wysiłki nie poszły na marne. Hans ponownie został odkryty w wieku 100 lat, gdy Francine Prose z The New York Times nazwała go geniuszem recenzując jego dwie nowele napisane 50 lat wcześniej.
 
Hans zmarł rok później w 2011 roku – w wieku 101 lat. Został pochowany w Hilversum w Holandii.
Polecam przeczytać wywiady z Hansem, do których linki znajdują się na końcu artykułu – wspaniała i wrażliwa postać.
 
I tak nagrobek Mathilde Buttermilch, jeden z garstki zachowanych na jeleniogórskim cmentarzu, pozwolil odkryć niezwykłą historię niezwykłego człowieka 🙏🏻
Zdjęcie Hansa Keilsona

Zdjęcie Hansa Keilsona / Fot. Herman Wouters dla The New York Times

Hans Keilson w młodości

Hans Keilson w młodości

Końcowy raport składa się z kopi odnalezionych dokumentów, tłumaczeń, zdjęć oraz podsumowania. Wyjaśniam pokrewieństwo odnalezionych osób, opisuję sprawdzone źródła i kontekst historyczny. Najczęściej poszukiwania dzielone są na parę etapów i opisuję możliwości kontynuacji.

Czasem konkretny dokument może zostać nie odnaleziony z różnych przyczyn – migracji do innych wiosek/miast w dalszych pokoleniach, ochrzczenia w innej parafii, lukach w księgach, zniszczeń dokumentów w pożarach lub w czasie wojen.  Cena końcowa w takiej sytuacji nie ulega zmienia, ponieważ wysiłek włożony w poszukiwania jest taki sam bez względu na rezultat.

Raporty mogą się od siebie mniej lub bardziej różnić w zależności od miejsca, z którego rodzina pochodziła (np. dokumenty z zaboru pruskiego, austriackiego i rosyjskiego różnią się od siebie formą i treścią).

 

Na podstawie zebranych informacji (Twoich i moich) przygotuję plan i wycenę – jeśli ją zaakceptujesz, po otrzymaniu zaliczki rozpoczynam pracę i informuję o przewidywanym czasie ukończenia usługi. Standardowe poszukiwania trwają około 1 miesiąca, a o wszelkich zmianach będę informować Cię na bieżąco.

Na Twoje zapytanie odpiszę w ciągu 3 dni roboczych i jest to etap bezpłatny. Być może zadam parę dodatkowych pytań, dopytam o cele albo od razu przedstawię propozycję kolejnych kroków.

Warto pamiętać, że im więcej szczegółów podasz, tym więcej rzeczy mogę odkryć.

Podziel się ze mną:

  • Imionami i nazwiskami przodków (wszystkich, o których wiesz)
  • Miejscami urodzenia i zamieszkania (jeśli jest inne np. wojnie)
  • Datami urodzenia, ślubów i zgonu (mogą być orientacyjne)
  • Informacjami o rodzeństwie, kuzynach, emigracjach.
  • Legendami i historiami rodzinnymi

I najważniejsze – jeśli masz niewiele informacji, zupełnie się tym nie martw, w takich sytuacjach także znajdę rozwiązanie.